Mazowiecki Związek Piłki Nożnej zawiesił na czwartkowym posiedzeniu licencję Klubu Sportowego Piaseczno na grę w III lidze. Decyzja ta spowodowana jest zaległościami finansowymi klubu wobec piłkarzy i byłego trenera.
Z problemami finansowymi klub zmagał się już od dłuższego czasu. Zobowiązania wobec byłych zawodników i szkoleniowca wzrosły do tego stopnia, że część graczy zdecydowała się walczyć o wyegzekwowanie należności w MZPN-ie. Dziś Związek, po wysłuchaniu obu stron, podjął decyzję o tymczasowym zawieszeniu licencji klubu na grę w III lidze.
- Decyzja ta nie oznacza jednak, że Piaseczno nie dokończy bieżącego sezonu. Ostatnie mecze uda się rozegrać zgodnie z planem, natomiast klub dostał czas do połowy sierpnia i w tym okresie musimy spłacić wszystkie zobowiązania wobec zawodników i trenerów. A te wyglądają różnie - u niektórych jest to kilkaset złotych, u innych dużo więcej. Na przykład trenerowi Czachowskiemu zalegam 10 tysięcy złotych. Pięć z tytułu premii za awans do III ligi, czyli de facto za ustawianie pachołków trenerowi Ocimkowi, i drugie pięć za dwa miesiące pracy w kolejnym sezonie, czyli za ustawianie pachołków trenerowi Kobzie. Jeżeli do 15 sierpnia nie uda się spłacić wszystkich zobowiązań, wówczas Mazowiecki Związek Piłki Nożnej nie wyda nam licencji na grę w przyszłym roku – powiedział prezes Marcin Wojtecki.
Właściciel trzecioligowego zespołu nie ukrywa, że w tej sytuacji będzie musiał liczyć na pomoc miasta:
- Część zobowiązań będę w stanie pokryć osobiście, ale liczę na to, że po pozytywnych efektach rozmów o przejęciu klubu przez miasto, włodarze Piaseczna pomogą mi w spłacie długów. Włożyłem w piaseczyńską piłkę już dwa miliony złotych, ale w tej chwili nie jestem w stanie w tak krótkim czasie spłacić wszystkich wierzycieli. Liczę na to, że miasto wyciągnie do mnie pomocną dłoń – tak jak ja wyciągnąłem ją kilka lat temu do pogrążonego w długach KS-u. Szkoda byłoby w taki sposób stracić to, co przez ostatnie sezony wywalczyli zawodnicy i trenerzy. Mam nadzieję, że rządzący zrozumieją powagę sytuacji i nie dopuszczą do upadku naszego futbolu – zakończył prezes.
Długi spółki KP Piaseczno SSA wynoszą w tej chwili grubo ponad 200 tysięcy złotych.
Podopieczni Daniela Barcickiego, grający w I Mazowieckiej Lidze Juniorów Starszych, zmietli z boiska najsłabszą drużynę rozgrywek, Hutnik Warszawa, odprawiając „Dumę Bielan” z bagażem 10 goli.
Pięciokrotnie do siatki przyjezdnych trafiał Konrad Rudnicki, dwa gole strzelił Kamil Włodarczyk, a po razie bramkarza HKS-u pokonywali Krzysztof Riedel, Adam Myszkowski i Jacek Wąsik.
- Meczu nie ma nawet co komentować, bo wyglądał tak, że Piaseczno grało, a Hutnik się patrzył. Przez całe spotkanie drużyna z Warszawy zdołała oddać dwa strzały, z czego tylko jeden – mocne uderzenie z woleja, które trafiło w poprzeczkę – był groźny. I tyle. Później zawodnicy HKS-u ograniczyli się jedynie do wykopywania piłki poza pole karne – przyznał Rudnicki.
Po niedzielnym zwycięstwie biało-niebiescy umocnili się na 9. miejscu w tabeli.
Zawodniczki GOSiR-u zrobiły kolejny krok w kierunku awansu do Ekstraligi. W niedzielnym meczu biało-niebieskie pokonały na wyjeździe warszawską Pragę 5-3. Bohaterką spotkania została niezawodna Marta Stodulska, która czterokrotnie trafiała do siatki rywalek.
Starcie z Pragą, zaplanowane na godzinę 12.00, rozpoczęło się ze sporym poślizgiem, wynikającym z dużo późniejszego startu B-klasowej potyczki Błyskawicy Warszawa z Wichrem II Kobyłka (2-4). Przedmeczowe problemy nie wybiły jednak z rytmu naszych zawodniczek, które zamieniły na gola już pierwszą akcję spotkania. W 2. minucie, po długim podaniu do Marty Stodulskiej, najskuteczniejsza snajperka GOSiR-u zbiegła z prawej strony do środka i w sytuacji sam na sam z golkiperką gospodyń nie miała żadnych problemów z umieszczeniem piłki w siatce.
Podopieczne Krzysztofa Dudka i Łukasza Kasztankiewicza cieszyły się z prowadzenia... niecałą minutę. Tuż po wznowieniu gry, stołeczne przeprowadziły szybką akcję, zakończoną wyrównującym golem. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska, próbująca przeciąć to podanie Kinga Rosłon interweniowała tak niefortunnie, że omal nie zdobyła samobójczej bramki. Futbolówka odbiła się od poprzeczki, ale najszybciej doskoczyła do niej jedna z gospodyń, która z najbliższej odległości trafiła na 1-1.
Biało-niebieskie nie podłamały się szybko straconą bramką i trzy minuty później ponownie wyszły na prowadzenie. Linda Dudek znakomitym podaniem między parę środkowych defensorek Pragi uruchomiła Martę Stodulską, a ta precyzyjnym strzałem lewą nogą umieściła piłkę przy prawym słupku Pragi.
Na odpowiedź gospodyń trzeba było czekać niespełna dziesięć minut. Po podaniu na prawą stronę pola karnego i festiwalu pomyłek Diany Bielińskiej, Katarzyny Liwanowskiej i Kai Ożgo, ekipa ze stolicy wpakowała piłkę do naszej siatki uderzeniem z pięciu metrów.
Po zmianie stron pierwszą dogodną okazję do wyjścia na prowadzenie miały zawodniczki z Pragi. Po rzucie wolnym z osiemnastu metrów futbolówka nabrała niebezpiecznej rotacji, ale na szczęście Kaja Ożgo zdołała jeszcze skorygować swoją interwencję, odbijając futbolówkę na rzut rożny.
Trzy minuty później trzeciego gola w niedzielnym meczu strzeliła Marta Stodulska. Najlepsza snajperka I ligi cofnęła się głęboko po piłkę, a następnie wyprowadziła skuteczny atak, który zakończyła – po minięciu defensorki gospodyń – mocnym uderzeniem prawą nogą.
W 62. minucie piłkarki z Piaseczna prowadziły już 4-2. Po fatalnym błędzie obrończyni MUKS-u futbolówkę przejęła „Stodoła”, zaś jej strzał z prawej strony pola karnego, obronionony przez bramkarkę Pragi, skutecznie dobiła Linda Dudek.
I gdy wydawało się, że jest już po meczu, gospodynie zdołały strzelić kontaktowego gola. Jedna z pomocniczek Pragi wygrała „przebitkę” z Martą Chmielewską i Anną Kozłowską, a następnie znakomicie dośrodkowała w pole karne do Grodzkiej, która precyzyjną główką trafiła tuż przy lewym słupku.
W nerwowej końcówce warszawianki mogły doprowadzić do wyrównania (uderzenie z rzutu wolnego z około 20 metrów obroniła Ożgo), ale kiedy odkryły się, szukając szansy na wywalczenie punktu, zostały brutalnie skarcone piątym golem. Po akcji, zainicjowanej przez Dianę Bielińską, Stodulska po raz kolejny popisała się kapitalnym rajdem, zakończonym pewnym strzałem obok bramkarki Pragi.
- Wygraliśmy dziś niezwykle ważny mecz na trudnym terenie, w czym wydatnie pomogli nam nasi kibice, którzy przez pełne 90 minut zagrzewali dziewczyny do walki. Choć ostatnie dwa mecze gramy z drużynami teoretycznie słabszymi, na razie nie przyjmuję żadnych gratulacji za awans. Do końca sezonu musimy być maksymalnie skoncentrowani – zazanczył po spotkaniu trener Krzysztof Dudek.
W przyszłym tygodniu biało-niebieskie będą pauzowały. Kolejny mecz ligowy GOSiR zagra dopiero 26 maja w Szczecinie.
13 maja 2012
MUKS Praga Warszawa 3 – 5 GOSiR Piaseczno (mecz na sztucznym boisku przy ulicy Kawęczyńskiej)
Bramki: 3' ?, 15' ?, 85' Grodzka – 2', 6', 56', 90+4' Stodulska, 62' L.Dudek
Skład: Ożgo – Kozłowska, Baran, Wojtach, Liwanowska – K.Chapska, Bielińska, P.Należyta (85' Grudzińska), Rosłon (64' Chmielewska) – L.Dudek, Stodulska
Drużynę GOSiR-u wspierał dziś z trybun kilkunastoosobowy młyn, w składzie którego dominowali piaseczyńscy juniorzy oraz byłe piłkarki naszego klubu. Na płocie zawisły okolicznościowe transparenty (m.in. „Bójcie się, damy, do Ekstraligi wracamy”), odpalono race i niebieskie świece dymne, a do walki zagrzewał ekipę Dudka i Kasztankiewicza głośny doping.
Pierwsze wiosenne zwycięstwo na własnym stadionie odnieśli zawodnicy Klubu Sportowego Piaseczno. W sobotnim spotkaniu 27. kolejki biało-niebiescy pokonali 2-0 Mazur Karczew.
Losy pojedynku rozstrzygnęły się w nieco ponad kwadrans. W 15. minucie Daniel Pyrka dopadł do piłki po dośrodkowaniu z prawej strony i z najbliższej odległości trafił na 1-0, a dwie minuty później Damian Pracki podwyższył prowadzenie KS-u, wykorzystując rzut karny, podyktowany za faul Tlagi.
- Mazur dzisiaj w ogóle nie istniał i nie będzie przesadą, jeśli powiem, że mogliśmy wygrać ten mecz nawet 7-0. Sam Ostrowski miał trzy czy cztery stuprocentowe sytuacje – mówił po meczu prezes Marcin Wojtecki.
Podopieczni Sławomira Włodarskiego sobotnim zwycięstwem zapewnili sobie utrzymanie w III lidze. Piaseczno ma nad strefą spadkową już 9 punktów przewagi, a do końca sezonu zostały zaledwie trzy kolejki.
12 maja 2012
KS Piaseczno 2 – 0 Mazur Karczew
Bramki: 15' Pyrka, 17' (k) Pracki
Piaseczno: Barański – Choba, Pracki, Uwakwe, Skonieczny – Wrzesiński (73' Przybysz), Mmaduewesi (64' Ocholeche), Lach, Pyrka – Paczkowski, Ostrowski
Mazur: Pusek - Dąbrowski, Bednarczyk, Filipczak, Żebrowski - Tlaga, Iwan (46' Zieliński), Lewicki, Trzaskowski (80' Mańko) - Komosa (46' Łaski), Barzyc (46' Trzpil)
Żółte kartki: Barański, Uwakwe, Skonieczny, Lach (Piaseczno) – Lewicki, Tlaga (Mazur)
Czerwona kartka: 73' Włodarski (rezerwowy zawodnik Piaseczna – za niesportowe zachowanie)
Marcin Marcinkowski, młody bramkarz Klubu Sportowego Piaseczno, po testach w Atletico Madryt i Sevilli, a następnie krótkim pobycie w Polsce, po raz kolejny wyleciał do Hiszpanii. 17-latek od kilku dni przebywa na testach w Deportivo La Coruna.
Zdolny junior, który - zdaniem trenera reprezentacyjnych bramkarzy, Jacka Kazimierskiego - przewyższa talentem Artura Boruca, miał po dwutygodniowym stażu w "Los Colchoneros" i Sevilli wrócić do Polski, by dokończyć sezon w drużynie ze swojego rocznika. Marcinkowski w ciągu kilkunastu dni wyrobił sobie jednak w Hiszpanii taką markę, że na testy zaposiły go kolejne kluby. 17-latek zdecydował się skorzystać z propozycji lidera Segunda Division, Deportivo La Coruna:
- W Atletico trenowałem z zawodnikami starszymi od siebie o dwa lata. W Deportivo mam jeszcze trudniej, ponieważ trenerzy uznali, że warto sprawdzić mnie w drużynie seniorskiej. Od początku mojego pobytu w Galicji ćwiczę więc z rezerwami Deportivo - powiedział Marcinkowski.
Nasz golkiper jest zadowolony ze swojego pobytu w Deportivo. Nie tylko dlatego, że ma możliwość sprawdzenia swoich umiejętności z bardziej doświadczonymi zawodnikami, ale również ze względu na... fantastyczne obiekty treningowe, na których ćwiczą zawodnicy tego galicyjskiego klubu:
- Same treningi bramkarskie wyglądają tu podobnie do tych z "Los Colchoneros" czy Sevilli, ale muszę przyznać, że jeśli chodzi o infrastrukturę, to Deportivo przewyższa wszystkie kluby, w których dotychczas byłem. 10 trawiastych boisk treningowych, na których murawa przypomina dywan. Byłem na testach m.in. w Legii czy Polonii i muszę powiedzieć, że u nas nawet główne płyty nie są tak zadbane, jak boiska treningowe Deportivo. Ostatnio ćwiczyliśmy w krótkich spodenkach i koszulkach, a po naprawdę ciężkim treningu nie miałem nawet zadrapania.
Hiszpański menadżer Marcinkowskiego przyznał natomiast, że w kolejce po młodego Polaka stoją jeszcze Malaga i angielskie Blackburn Rovers.
W minioną niedzielę odbyła się ostatnia kolejka piłkarskiej Ekstraklasy. Wicemistrzem Polski został Maciej Jankowski, były zawodnik KS-u, grający obecnie w Ruchu Chorzów, a na najniższym stopniu podium uplasował się z Legią były podopieczny Bartosza Kobzy, Michał Żyro. Dziesiąte miejsce zajęła natomiast Jagiellonia Tomka Kupisza, a sam pomocnik zdołał w ostatniej kolejce podwyższyć swój dorobek strzelecki do pięciu goli, skutecznie egzekwując rzut karny w meczu z ŁKS-em.
W poniedziałkowym meczu I Mazowieckiej Ligi Juniorów Młodszych walcząca o utrzymanie w tej klasie rozgrywkowej Marcovia wygrała w Piasecznie 2-0.
W pierwszej połowie gra przed długi czas toczyła się głównie w środku pola, a zawodnicy nie potrafili znaleźc sposobu na stworzenie dogodnej sytuacji bramkowej. Udało się to dopiero w 21. minucie, kiedy do świetnego prostopadłego podania wyszedł Bobowski. Niestety, nasz zawodnik został nieco przyblokowany przez obrońcę Marcovii, który zmusił Bartka do oddania strzału słabszą nogą. Choć „Bobo” przytomnie próbował uderzyć w długi róg, nie zdołał trafić w światło bramki.
Pięć minut później nieporozumienie wśród naszych pomocników mogła wykorzystać Marcovia, której napastnik znalazł się w sytuacji sam na sam z Kowalskim. Na nasze szczęście, futbolówka podskoczyła nieco w polu karnym, utrudniając snajperowi z Marek odpowiednie złożenie się do strzału.
Pierwsze poważne ostrzeżenie nie zmobilizowało naszych zawodników do lepszej gry, co zemściło się w 32. minucie. Po błędzie Sieradzkiego środkowy pomocnik gości zagrał prostopadłą piłkę do Kuranowskiego, a ten wpadł w pole karne i z bliskiej odległości posłał futbolówkę obok Kowalskiego, który także nie popisał się przy tej akcji, zbyt długo zwlekając z wyjściem z bramki.
Kilka minut po zmianie stron Marcovia podwyższyła na 2-0, strzelając gola po bliźniaczo podobnej akcji. Znów pomocnik gości uruchomił swojego kolegę prostopadłym podaniem, a Kowalskiego, który po raz drugi „przysnął” na linii bramkowej, pokonał Przyborowski, umieszczając piłkę przy prawym słupku.
Biało-niebiescy rzucili się do ataku, ale nie zdołali już odwrócić losów tego spotkania. Kto wie, jak potoczyłaby się końcówka meczu, gdyby po rzucie wolnym Krupnika nieco niżej główkował Orłowski, lub gdyby wprowadzony w drugiej połowie Olender wykorzystał doskonałą sytuację z 69. minuty (golkiper Marcovii zdołał odbić uderzenie w krótki róg)...
Piłkarze z Marek dzięki ambitnej grze w defensywie zdołali dowieźć dwubramkowe prowadzenie do końca meczu, przedłużając swoje nadzieje na pozostanie w IMLJMł.
7 maja 2012
I Mazowiecka Liga Juniorów Młodszych (rocznik '95)
KS Piaseczno 0 – 2 Marcovia Marki
Bramki: 32' Kuranowski, 49' Przyborowski
Skład: Kowalski – Zieliński (56' Olender), Orłowski, Ziemnicki, Lewandowski (41' Dudek) – Ruta, Sieradzki, Krupnik, Mrozek – Bobowski – Kucharski (41' Chmielewski)
Żółte kartki: Olender, Ziemnicki, Sieradzki, Bobowski (KS) - ? (Marcovia)
W trzecioligowym KS-ie sytuacja z dnia na dzień robi się coraz gorsza. I nie chodzi tylko o postawę na boisku, bo tę – ze względu na okoliczności (kartki, kontuzje kluczowych graczy) – bylibyśmy w stanie zrozumieć, ale o podejście graczy do wykonywanego zawodu. Na poniedziałkowym treningu Piaseczna stawił się... tylko jeden zawodnik. Piłkarzem, który poważnie traktuje klub, kibiców i swoją pracę okazał się najstarszy w zespole Rafał Michalski (szacunek!).
Spora część graczy usprawiedliwiona jest kontuzjami, ale niektórzy pokazali, gdzie mają naszą drużynę... Szkoda, bo takie podchodzenie do sprawy na pewno nie pomoże zespołowi, któremu – mimo pokaźnego dorobku z rundy jesiennej – realnie zagraża spadek do IV ligi.
Piłkarki GOSiR-u Piaseczno po dwóch z rzędu meczach bez zwycięstwa, sięgnęły wreszcie po komplet punktów, wygrywając na własnym stadionie z Polonią Poznań 3-0.
Wszystkie bramki dla biało-niebieskich padły po przerwie. Wynik spotkania otworzyła Diana Bielińska, która precyzyjną główką zamieniła na gola dośrodkowanie z rzutu rożnego, dziesięć minut później na 2-0 trafiła Linda Dudek, skutecznie egzekwując „jedenastkę”, podyktowaną za zagranie ręką jednej z defensorek Polonii, a kropkę nad „i” postawiła Marta Stodulska, ustalając wynik po znakomitej indywidualnej akcji.
Prawdziwą kanonadę urządzili sobie w Piasecznie zawodnicy Legionovii, zwyciężając w sobotnim meczu 26. kolejki aż 6-0! Dwie bramki zdobył dla gości Janusiński, a po jednym trafieniu dorzucili jeszcze Karol Ziąbski, Prusik, Karaszewski i Wójciak.
Biało-niebiescy przystąpili do spotkania w mocno okrojonym składzie, czego najlepszym dowodem może być fakt, iż w roli napastnika wystąpił dziś... Mariusz Osiński, nominalny bramkarz.
Podopieczni Sławomira Włodarskiego po raz kolejny zostali odprawieni z pokaźnym bagażem goli i po porażce 2-5 z Ursusem, tym razem aż sześciokrotnie musieli sięgać do własnej siatki. Rozpoczął Karol Ziąbski, który w 16. minucie pokonał Barańskiego mocnym uderzeniem zza pola karnego. Kilka minut później na 0-2 podwyższył Łukasz Prusik, który po dośrodkowaniu z rzutu wolnego pokonał Barańskiego precyzyjną główką.
Po zmianie stron worek z bramkami na dobre się rozwiązał i Legionovia jeszcze cztery razy karciła bezradnych gospodarzy. W 48. minucie Karaszewski wykończył dokładne zagranie Janusińskiego, główkując do pustej bramki, w 82. minucie Kamil Wójciak trafił do siatki po świetnej, kombinacyjnej akcji Legionovii, a w końcówce spotkania biało-niebieskich pogrążył jeszcze Janusiński, dwukrotnie umieszczając futbolówkę obok Barańskiego.
- Pierwsza połowa nie wyglądała wcale tak tragicznie i Piaseczno miało kilka sytuacji, z których mogła paść bramka. Drużyna posypała się dopiero w drugiej połowie, kiedy na samym jej początku dostała trzeciego gola. Od tego momentu na boisku istniała już tylko Legionovia – podsumował Kamil Matulka, który po urazie kolana z meczu z Radomiakiem może pauzować nawet do końca sezonu.
Za tydzień biało-niebiescy, którzy – mimo ósmego miejsca – mają coraz mniejszą przewagę nad strefą spadkową, zmierzą się na własnym stadionie z walczącym o utrzymanie Mazurem Karczew i jeśli chcą zapewnić sobie trzecioligowy byt, nie mogą stracić w tym meczu punktów.
5 maja 2012
KS Piaseczno 0 – 6 Legionovia Legionowo
Bramki: 16' K.Ziąbski, 20' Prusik, 48' Karaszewski, 82' Wójciak, 88', 90' Janusiński
Piaseczno: Barański - Przybysz, Pracki, Michalski, Skonieczny (46' Żłak) – Wrzesiński, Paczkowski, Włodarski, Mmadeuewesi – Ostrowski, Osiński
Legionovia: Błesznowski - Jasiński, Łukasik, D.Ziąbski, Rawski – Sołtys (60' Wójciak), Tomczyk, Prusik (46' Karaszewski), Janusiński – K.Ziąbski (76' Wawrzyniak), Paweł Madej (46' Broniszewski)
Żółte kartki: Osiński, Michalski (Piaseczno) - Prusik, Karaszewski (Legionovia)
Tomasz Kupisz, były zawodnik KS-u, grający obecnie w Jagiellonii Białystok, strzelił w czwartkowy wieczór swojego czwartego gola w bieżącym sezonie Ekstraklasy. Młody pomocnik zdobył honorową bramkę w przegranym 1-3 meczu ze Śląskiem Wrocław, trafiając w 71. minucie z rzutu karnego.
Michał Żyro, wychowanek Klubu Sportowego Piaseczno, grający obecnie w warszawskiej Legii, może pojechać na Euro 2012! Pomocnik bądź napastnik "Wojskowych" znalazł się (jako rezerwowy) w szerokiej kadrze reprezentacji Polski, ogłoszonej w środę przez selekcjonera Franciszka Smudę.
KS Piaseczno przegrał wyjazdowy mecz 25. kolejki z Ursusem 2-5, prezentując – zwłaszcza w pierwszej połowie – katastrofalną wręcz postawę.
Biało-niebiescy przystępowali do spotkania osłabieni brakiem kontuzjowanych Gwiazdy i Matulki, a także pauzującego za kartki Prackiego, ale nawet to nie może tłumaczyć tego, co nasza drużyna pokazała w pierwszej połowie środowego starcia. Podopieczni Sławomira Włodarskiego nie byli w stanie wymienić trzech dokładnych podań, a przez 45 minut oddali raptem jeden strzał – na tyle lekki, że golkiper Ursusa po prostu nie mógł go wpuścić.
Znacznie lepiej zaprezentowały się popularne „Traktorki”. Już w 8. minucie Piotr Ćwik dośrodkował z rzutu wolnego z lewej strony boiska, a Sebastian Bulik precyzyjną główką w długi róg dał Ursusowi prowadzenie.
Niespełna kwadrans później było już 2-0 dla gospodarzy. Po zagraniu Ćwika z rzutu rożnego, w podbramkowym zamieszaniu najlepiej odnalazł się Radionow, który na piątym metrze dostawił jedynie nogę. Ten sam zawodnik strzelił również trzeciego gola dla „Traktorków”. Znów dośrodkowywał Ćwik, a Rodionow świetnie wyszedł zza pleców Michalskiego i z najbliższej odległości trafił głową na 3-0.
W 31. minucie kolejną bramkę dla Ursusa zdobył Jarczak, który przedarł się między dwójką naszych obrońców i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę po raz czwarty pokonał Osińskiego.
Cień nadziei na odwrócenie wyniku dała KS-owi czerwona kartka dla Rosłonia, który w środkowej strefie boiska brutalnie sfaulował Konrada Wrzesińskiego. Niestety, zamiast pogoni Piaseczna, zobaczyliśmy... kolejnego gola dla stołecznych – w 48. minucie, po dośrodkowaniu Ćwika z rzutu rożnego z lewej strony boiska, piłka musnęła któregoś z naszych zawodników i wpadła do bramki, strzeżonej po zmianie stron już przez młodego Barańskiego.
W 50. minucie mogło być już 6-0 dla drużyny z Warszawy, ale Barański znakomicie wybronił sytuację sam na sam z Kabalą.
Piaseczno odpowiedziało w 61. minucie. Najpierw po indywidualnej akcji Wrzesińskiego jeden z defensorów Ursusa wybił piłkę niemal z linii bramkowej, a chwilę później prowadzący to spotkanie Kostrzewa podyktował rzut karny za faul na Pyrce, który precyzyjnym strzałem w prawy róg zamienił na gola Longinus Uwakwe.
Siedem minut później rozmiary porażki mógł zmniejszyć Ostrowski, który po dośrodkowaniu Uwakwe z rzutu wolnego w dość ekwilibrystyczny sposób próbował zaskoczyć Wysockiego uderzeniem piętą. Futbolówka przeszła jednak tuż obok lewego słupka.
W 76. minucie piłka po raz szósty zatrzepotała w naszej siatce. Fatalny błąd przy wybijaniu popełnił Barański, który nastrzelił jednego z zawodników Ursusa, ale piłkarze „Traktorków” nie zachowali się lepiej – napastnik gospodarzy podał na piaty metr do swojego kolegi z zespołu, przez co sędzia nie uznał gola, odgwizdując spalonego.
Dziesięć minut przed końcem spotkania biało-niebiescy zdobyli drugą bramkę. Po faulu na Konradzie Wrzesińskim Wasyl Choba mocno uderzył z rzutu wolnego, ale golkiper Ursusa sparował piłkę na rzut rożny. Po kornerze w podbramkowym zamieszaniu najlepiej odnalazł się Mike Mmaduewesi, który z bliska pokonał Wysockiego.
Minutę później podopieczni Sławomira Włodarskiego również musieli grać w dziesiątkę. Po drugiej żółtej kartce boisko musiał opuścić Longinus Uwakwe.
Tuż przed końcem meczu Ursus mógł jeszcze strzelić szóstego gola, ale Barański po raz drugi w środowym meczu wyszedł obronną ręką z sytuacji sam na sam z zawodnikiem „Traktorków”.
Porażka Piaseczna w Warszawie sprawiła, że nasz zespół spadł na 8. miejsce w tabeli, mając nad strefą spadkową zaledwie 7 „oczek” przewagi...
2 maja 2012
RKS Ursus 5 – 2 KS Piaseczno
Bramki: 8' Bulik, 22', 27' Radionow, 31' Jarczak, 48' Ćwik – 61' Uwakwe (k), 80' Mmaduewesi
Ursus: Wysocki - Rosłoń, Bulik, Kopiś, Skowroński - Kabala, Jakub Lesiak (60' Pomarański), Obem, Jarczak (70' Ocipka) – Ćwik (80' Kacper Lesiak), Radionow (55' Jagodziński)
Piaseczno: Osiński (46' Barański) – Choba, Michalski, Mmaduewesi (80' Włodarski), Skonieczny – Wrzesiński, Uwakwe, Pyrka, Paczkowski (70' Przybysz) – Lach (46' Ocholeche), Ostrowski
Żółte kartki: Skowroński (Ursus) – Lach, Uwakwe (Piaseczno)
Czerwone kartki: 37' Rosłoń (Ursus – za faul) – 80' Uwakwe (Piaseczno – za dwie żółte)
Sędzia: Cezary Kostrzewa (Radom)
Na wyjazdowym meczu z Ursusem drużynę Piaseczna wspierało 10 fanów. Doping rwany, w dodatku niezwykle pechowy, gdyż ilekroć zaczynaliśmy śpiewać, KS tracił gola... Gospodarze wystawili ok. 50-osobowy młyn, wywiesili jedną flagę i przez niemal całe spotkanie prowadzili doping, przeplatany rzucanymi po golach petardami.
Podopieczni Piotra Czachowskiego, grający w Mazowieckiej Lidze Juniorów Starszych, odnieśli pierwsze zwycięstwo w rundzie wiosennej. Biało-niebiescy pokonali w Głoskowie miejscową Victorię, choć ostatnie 20 minut grali w osłabieniu, a rywale mieli rzut karny.
Kilka dni po wysokiej porażce ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, zawodnicy KS-u rozgrywali kolejny mecz ligowy, tym razem na boisku Victorii Głosków, z którą w poprzedniej rundzie Piaseczno przegrało 1-3.
Goście przystąpili do tego spotkania bez kilku kluczowych piłkarzy, m.in. Walczaka, który od kilku tygodni pauzuje z powodu kontuzji, Banacha i Patynowskiego. Problemu nie było natomiast z obsadą bramki, ponieważ po nieobecności w meczu ze Świtem, między słupki piaseczyńskiej bramki wrócił Kamil Kudera.
Pierwsze minuty wtorkowego starcia należały do KS-u. W 5. minucie Włodarczyk znakomitym podaniem wypuścił wchodzącego lewą stroną Rudnickiego, ten zbiegł do środka i próbował pokonać golkipera Victorii uderzeniem pod poprzeczkę. Niestety, „Rudemu” zabrakło nieco precyzji i piłka przeleciała tuż nad bramką.
W 24. minucie znakomitą sytuację do otworzenia wyniku mieli zawodnicy z Głoskowa. Po płaskim dośrodkowaniu na lewą stronę pola karnego, napastnik gospodarzy zdecydował się na strzał z pierwszej piłki, ale futbolówka po jego uderzeniu odbiła się od lewego słupka i wyszła poza boisko.
Cztery minuty później bramce gospodarzy ponownie zagroził Rudnicki, który po dośrodkowaniu Kudlaka z rzutu wolnego był o włos od strzelenia gola. Zmierzającą do siatki piłkę defensorzy Victorii wybili już z linii bramkowej...
Po zmianie stron KS-owi udało się wreszcie pokonać golkipera z Głoskowa. Po dośrodkowaniu Kudlaka z rzutu wolnego, jeden z zawodników Victorii sfaulował skaczącego do piłki Łukasza Krupnika, a pewnym uderzeniem z jedenastu metrów popisał się kapitan zespołu, Mateusz Tkaczyk, który pokonał bramkarza uderzeniem w lewy róg.
Dziesięć minut później mogło być już 2-0. Po kapitalnej indywidualnej akcji Włodarczyka, futbolówka trafiła do stojącego na trzynastym metrze Krupnika, który przełożył ją sobie na lewą nogę i oddał mocny strzał w kierunku bramki. Niestety, piłka odbiła się jedynie od poprzeczki.
Chwilę później jedna z nielicznych kontr Victorii zakończyła się faulem Tkaczyka w obrębie „szesnastki”. Do ustawionej na jedenastym metrze piłki podszedł Adrian Marczak i choć udało mu się zmylić Kuderę, nie zdołał doprowadzić do wyrównania. Futbolówka otarła się o lewy słupek naszej bramki i wyszła poza boisko.
Trzy minuty później biało-niebiescy stracili środkowego pomocnika, Damiana Otto. Zawodnik Piaseczna wulgarnie skomentował jedną z decyzji arbitra, za co otrzymał czerwoną kartkę.
Niewiele brakowało, a w końcówce spotkania grający w dziesiątkę KS mógłby stracić wygraną. Po błędzie naszej obrony i płaskim dośrodkowaniu na długi słupek, jeden z zawodników Victorii znalazł się w stuprocentowej sytuacji do strzelenia gola. Na nasze szczęście futbolówka otarła się od ofiarnie interweniującego Tkaczyka, a Kudera, który poszedł w ciemno za akcją, zdążył złapać ją tuż przed linią bramkową.
W doliczonym czasie gry biało-niebiescy umiejętnie przetrzymywali piłkę na połowie Victorii, a próby ataku lewym skrzydłem były „kasowane” przez Mateusza Rutę, dzięki czemu KS-owi udało się utrzymać korzystny wynik do końcowego gwizdka.
1 maja 2012
Mazowiecka Liga Juniorów Starszych (rocznik '93)
Victoria Głosków 0 – 1 KS Piaseczno
Bramka: 50' Tkaczyk (k)
Skład: Kudera – Borowski, Tkaczyk, Orłowski (46' Szczucki), Mrozek (65' Fielek) – Majorek (46' Krupnik), Kudlak, Otto, Rudnicki – Włodarczyk (87' Mikołajczyk), Zieliński (46' Ruta)
Żółte kartki: Podskarbi, Adamczyk (Victoria) – Tkaczyk, Orłowski (Piaseczno)
Czerwona kartka: 71' Otto (Piaseczno – za niesportowe zachowanie)