Kupisz i Wrażeń powołani do reprezentacji juniorskich

Dodane 27 maja 2008 o01:27:30 w kategorii ' Ogólne ',



Tomasz Kupisz, były zawodnik KS-u, grający obecnie w Wigan Athletic, został powołany do Młodzieżowej Reprezentacji Polski (U-19) na turniej eliminacyjny do Mistrzostw Europy. Rywalami Polaków będą Białorusini (gospodarz turnieju), Anglicy i Serbowie.

Z kolei na konsultację szkoleniową Reprezentacji Polski U-16 powołany został Emil Wrażeń, podopieczny trenera Jacka Kasztankiewicza z rocznika '92.

Źródło: www.pzpn.pl



Relacja z meczu Zryw Sobolew - KS Piaseczno

Dodane 25 maja 2008 o01:27:59 w kategorii ' Relacje ',

W przedostatniej kolejce Mazowieckiej Ligi Seniorów Piaseczno przegrało w Sobolewie z miejscowym Zrywem 1-3, tracąc tym samym szansę na zajęcie drugiego miejsca w V lidze. Oprócz Broni, która już kilka kolejek wcześniej zapewniła sobie wygraną w MLS-ie, wyprzedziła nas także Mszczonowianka Mszczonów. Porażka ze Zrywem dziwi tym bardziej, że KS zagrał w tym spotkaniu niemal w najsilniejszym składzie. Z podstawowych zawodników zabrakło dziś jedynie Mariusza Milewskiego.



Pierwsza połowa stała na niezłym poziomie. Obie drużyny starały się grać ofensywnie, czego efektem było kilka groźnych akcji zarówno KS-u, jak i gospodarzy. Brakowało jedynie postawienia kropki nad „i”.

Nasz zespół jako pierwszy mógł objąć prowadzenie. Już w 5. minucie Piotrek Senator zbiegł ze skrzydła w pole karne, lecz jego strzał został obroniony. W odpowiedzi Zryw przeprowadził groźny atak, zakończony strzałem obronionym przez Wojtka Cygana.



W 13. minucie Zryw ponownie zagroził naszej bramce. Dokładne podanie byłego zawodnika KS-u, Sitarka, dotarło do napastnika, jednak ten z 10 metrów strzelił obok słupka. Trzy minuty później mocny strzał Stefanowskiego został zablokowany, a dobitka Senatora przeszła nad poprzeczką.

Kilka chwil później akcja ponownie przeniosła się pod naszą bramkę. Michał Jasieniecki faulował któregoś z graczy Zrywu tuż przed polem karnym, ale strzał z rzutu wolnego trafił w mur.



Dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy znakomitą interwencją popisał się „Megan”, który wybiegł na 16. metr i wślizgiem wybił piłkę spod nóg szarżującego napastnika.

W 42. minucie Piaseczno miało jeszcze jedną okazję do zdobycia bramki, lecz Piotrek Senator fatalnie spudłował z rzutu wolnego.

Po zmianie stron pierwszą groźną akcję przeprowadził KS (dośrodkowanie Kobzy z rzutu wolnego odbiło się od Senatora i przeszło nad bramką), jednak kolejne minuty zdecydowanie należały już do zawodników z Sobolewa, którzy byli od nas pod każdym względem lepsi. W 52. minucie Marcin Wojciechowski dostał znakomite podanie w pole karne i technicznym strzałem pokonał Wojtka Cygana. Kilka minut później było już 2-0 dla Zrywu. Piłka, po płaskim dośrodkowaniu z prawej strony, trafiła do stojącego na środku pola karnego Sitarka, a ten nie miał już problemów ze skierowaniem jej do siatki.

Mimo kilku ataków, naszej drużynie nie udało się sforsować obrony gospodarzy. Dośrodkowania ze skrzydeł najczęściej były wybijane przez dobrze ustawionych środkowych obrońców, a pressing już w okolicach 20. metra uniemożliwiał oddanie strzału z dystansu.



Na domiar złego, w 82. minucie gospodarze po raz trzeci zaskoczyli defensywę KS-u. Po wrzutce z prawej strony i błędzie naszej obrony, na listę strzelców ponownie wpisał się Sitarek, z bliska pakując piłkę do siatki.

Chwilę później któryś z zawodników Zrywu został ukarany czerwoną kartką za uderzenie rywala i Sobolew musiał kończyć mecz w dziesiątkę. Niestety, czasu starczyło jedynie na honorowe trafienie, którego autorem był Michał Jasieniecki.


24 maja 2008
Zryw Sobolew 3 – 1 KS Piaseczno
Bramki: 52' Wojciechowski; 55', 82' Sitarek – 90' Jasieniecki
Skład: Cygan, Wysocki, Żurkiewicz, Jasieniecki, Korc (30' Wieczorek), Maślanka (71' Francuz), Stefanowski, Senator, Kobza, Kościanek, Kopczyński (62' Arak)



Na ostatnim wyjeździe tego sezonu pojawiliśmy się w 9-osobowej grupie (w barwach). Tym samym zaliczyliśmy kolejną rundę bez zera wyjazdowego! Przez większą część spotkania prowadzimy – momentami naprawdę dobry – doping.



Relacja z meczu KS Piaseczno - Victoria Głosków

Dodane 22 maja 2008 o01:10:52 w kategorii ' Relacje ',

KS Piaseczno nie zwalnia tempa. Po rozgromieniu Tura Jaktorów, tym razem nasi zawodnicy nie dali szans Victorii Głosków, odprawiając lokalnego rywala z bagażem dziewięciu goli.

Skład KS-u różnił się troszeczkę od tego, do którego przywykliśmy. Między słupkami stanął Mikołaj Wielgus, w obronie od pierwszej minuty zagrał Adrian Krupa, a Patryk Kościanek i Mariusz Milewski zaczęli spotkanie na ławce.

Mecz zaczął się z 20-minutowym opóźnieniem. Jeden z sędziów liniowych nie dojechał na czas. Przez pierwsze kilkanaście minut z chorągiewką biegał więc... Patryk Kościanek.

Ostre strzelanie rozpoczęło się w 15. minucie, kiedy to Piotr Stefanowski wykorzystał dokładne dośrodkowanie Kopczyńskiego z rzutu rożnego, i ładnym szczupakiem dał naszej drużynie prowadzenie. Kilkanaście minut później ten sam zawodnik mógł podwyższyć na 2-0, ale tym razem doświadczony obrońca główkował obok bramki.



W 30. minucie doskonałą okazję do strzelenia gola zmarnował były gracz Victorii, Radosław Wieczorek, który w idealnej sytuacji trafił w bramkarza gości.

Na drugą bramkę przyszło nam czekać do 43. minuty. Mariusz Korc, grający w pierwszej połowie na prawej pomocy, uderzał w stronę bramki, piłka odbiła się jeszcze o któregoś z obrońców Victorii i całkowicie zmyliła golkipera z Głoskowa.



Jeszcze przed przerwą Piaseczno po raz trzeci sforsowało obronę gości. Tym razem kapitalnym strzałem popisał się Wieczorek. Pomocnik KS-u uderzał fałszem zza pola karnego, a podkręcona piłka wpadła w samo okienko. O takich golach zwykło się mówić: stadiony świata!



Po przerwie pierwszą groźną sytuację stworzyli zawodnicy Victorii. Któryś z zawodników gości strzelił nawet gola, ale sędzia słusznie odgwizdał spalonego. Chwilę później, po bramce Piotra Senatora, było jednak 4-0 dla KS-u.



Niespełna minutę po bramce „Seniego”, na listę strzelców wpisał się wprowadzony po przerwie Mariusz Milewski, pokonując bramkarza Victorii pięknym lobem.

Fatalnie grający goście nie kazali nam długo czekać na kolejnego gola. Strzał Patryka Kościanka trafił co prawda w słupek, ale już dobitka Łukasza Kopczyńskiego była skuteczna.



W 61. minucie „Kościan” nie wykorzystał kolejnej doskonałej okazji. Po znakomitym prostopadłym podaniu znalazł się sam na sam z bramkarzem, jednak piłka odskoczyła nieco na mokrej murawie i nasz pomocnik nie potrafił już zakończyć akcji strzałem.

Chwilę później było jednak 7-0, a gola, drugiego w tym meczu, strzelił Milewski. Do komicznej sytuacji doszło w 80. minucie – wbiegający w pole karne Francuz strzelił obok bramkarza, a kiedy cieszył się ze zdobytej bramki, piłka... zatrzymała się w błocie tuż przed linią bramkową. Na szczęście dopadł do niej Kobza i z najbliższej odległości wpakował ją do siatki.



Dziewiątą i, jak się okazało, ostatnią bramkę zdobył Łukasz Kopczyński, który, po akcji Milewskiego i dośrodkowaniu Kobzy, wślizgiem skierował piłkę do siatki.


21 maja 2008
KS Piaseczno 9 – 0 Victoria Głosków
Bramki: 15' Stefanowski; 43' Korc; 44' Wieczorek; 50' Senator; 51',62' Milewski; 56',83' Kopczyński; 80' Kobza
Skład: Wielgus, Wysocki (55' Jasieniecki), Stefanowski (46' Milewski), Krupa, Komosa, Wieczorek, Kopczyński, Kobza, Korc, Senator (60' Francuz), Arak (46' Kościanek)


Na meczu, mimo fatalnej pogody, melduje się 15-osobowy młyn. W pierwszej połowie jedynie kilka razy coś krzyknęliśmy, natomiast w drugiej jechaliśmy już z naprawdę dobrym (jak na taką liczbę) dopingiem. Hitem spotkania była przyśpiewka: „Czy jest 10, czy nie, ja i tak kocham cię”.



Echa spotkania Broń Radom - KS Piaseczno

Dodane 21 maja 2008 o10:52:14 w kategorii ' Ogólne ',

Zgrzyt z kibicami przed radomskim stadionem

"Szalikowcy” Klubu Sportowego z Piaseczna nie weszli na radomski stadion, bo nie mieli dowodów osobistych. W niedzielnym meczu Broni z Piasecznem dopingowani byli tylko piłkarze z Radomia.

Przed niedzielnym meczem na szczycie piątej ligi, pomiędzy Bronią Radom, a Klubem Sportowym Piaseczno doszło do nieporozumień, przez które 40 przyjezdnych kibiców nie zostało wpuszczonych na stadion.

W przeszłości na stadionie przy ul. Narutowicza w Radomiu sędzia dostał łańcuchem po plecach, inny został trafiony młotkiem, kibic z Karczewa wylądował w szpitalu, a półtora roku temu przerwano mecz z Drukarzem Warszawa. Jednak przez ostatnie miesiące bezpieczeństwo na meczach Broni poprawiło się na tyle, że na trybunach z łatwością można dostrzec całe rodziny z dziećmi.

PRACOWALI NAD WIZERUNKIEM

- Obiecałem sobie, że nie będzie więcej zadym na stadionie. Długo pracowaliśmy nad poprawą wizerunku i nad tym, aby zachęcić ludzi do przyjścia na mecz. Piłkarze grają bardzo dobrze, a ludzie wracają na trybuny, aby zobaczyć mecz i cieszyć się grą - mówi Artur Piechowicz, prezes Broni.

W niedzielę ponad 40-osobowa grupa kibiców z Piaseczna przyjechała zobaczyć mecz swojej drużyny w Radomiu. Niektórzy z nich mieli ręce owinięte bandażami, jak bokserzy przed walką. Agencja ochrony, która pracuje na meczach Broni zdecydowała się filmować stojących pod stadionem kibiców. Zażądano od nich dowodów osobistych, ale część z nich nie miała, więc na stadion nie zdecydował się wejść żaden z nich.

NORMALNE PRAKTYKI

- Legitymowanie i filmowanie kibiców przyjezdnych nie jest niczym nowym. W wyższych ligach nikogo to nie dziwi. Gdyby na tym meczu doszło do jakiś ekscesów, nie wiadomo byłoby gdzie szukać winnych, a zapewne jedynym winnym byłbym ja, jako organizator imprezy - dodaje Piechowicz. Za kibiców z Piaseczna wstawili się miejscowi fani i mimo iż nie pałają sympatią do siebie to chcieli, aby goście usiedli na jednym sektorze razem z nimi.

- Czy to oznacza, że żadni przyjezdni kibice nie będą mogli obejrzeć meczu na naszym stadionie - pytają retorycznie kibice na forach internetowych.

- Wystarczy posiadać dowód osobisty. Przecież to nic nadzwyczajnego. Piłkarze grają dla kibiców i chcemy, aby przyjeżdżało ich jak najwięcej. W przyszłości, jeśli uda się awansować do nowej trzeciej ligi, z tego typu sytuacją będziemy spotykać się częściej. Na pewno, aby uzyskać licencję z biegiem czasu musi pojawić się klatka lub specjalny bezpieczny sektor dla gości - dodaje prezes radomskiego klubu.


Źródło: www.echodnia.eu



Porażka KS-u w Radomiu

Dodane 18 maja 2008 o20:50:40 w kategorii ' Relacje ',

W rozegranym dziś spotkaniu 27. kolejki Mazowieckiej Ligi Seniorów, Piaseczno uległo w Radomiu miejscowej Broni 0-1.



Bramkę dla gospodarzy zdobył w 45. minucie Robert Rogala.



Piaseczno dwa razy, za sprawą Mariusza Milewskiego, było bliskie strzelenia gola: w 24. i 82. minucie pomocnik KS-u trafiał w poprzeczkę.




18 maja 2008
Broń Radom 1 - 0 KS Piaseczno
Bramka: 45' Rogala
Skład: Cygan, Korc (Kopczyński), Stefanowski (Francuz), Żurkiewicz (Wieczorek), Wysocki, Milewski, Kuklewski, Jasieniecki, Kościanek, Senator, Arak

Niestety, już drugi raz z rzędu nie zostajemy - decyzją szefa ochrony - wpuszczeni na stadion. Tym razem "bramkarz" stojący przy wejściu na obiekt wymyślił naprawdę idiotyczny powód: brak dowodów osobistych u niektórych z nas. Mało tego, gwarancji wejścia nie dostaliśmy nawet wtedy, gdy policja wylegitymowała całą naszą ekipę (43 osoby).

Kolejny raz naprawdę w porządku zachowali się kibice Broni, którzy próbowali pomóc nam wejść na mecz. Oni również nic nie wskórali, wobec czego postanowiliśmy wrócić do Piaseczna.

PS: Przy okazji chcielibyśmy zdementować pogłoski o naszym rzekomym układaniu się z Radomiakiem. Jeden z obecnych pod stadionem "Gołębiarzy" to po prostu rodzina naszego kolegi z ekipy. Pomógł nam tylko dotrzeć w okolice stadionu. Nic więcej!



Relacja z meczu KS Piaseczno - Tur Jaktorów

Dodane 14 maja 2008 o21:23:30 w kategorii ' Relacje ',

Do zaległego spotkania 26. kolejki nasi zawodnicy wreszcie mogli podejść nieco bardziej wypoczęci. Ostatnie kilka meczów rozgrywali bowiem systemem środa-sobota, nie mając zbyt wiele czasu na relaks. Tydzień odpoczynku znakomicie podziałał na piłkarzy KS-u, którzy odprawili rywali z Jaktorowa z bagażem 7 bramek. Na listę strzelców wpisał się nawet... bramkarz Piaseczna, Wojtek Cygan.



Spotkanie zaczęło się pomyślnie dla naszej drużyny. Już w pierwszej minucie, po dośrodkowaniu Milewskiego z rzutu rożnego, na listę strzelców mógł wpisać się Żurkiewicz, jednak odbita przez niego piłka nie znalazła drogi do siatki. Kilka minut później gola mógł strzelić Senator, który dostał bardzo dobre podanie w pole karne. Naszemu napastnikowi zabrakło jednak precyzji.

Na pierwszą bramkę nie trzeba było jednak długo czekać. Już w 15. minucie Patryk Kościanek podał do Mariusza Milewskiego, a ten, mając za sobą obrońcę Tura, zdołał się odwrócić i uderzyć przy długim słupku.



Dwie minuty później pierwszą groźną akcję przeprowadzili goście. Po kontrze prawym skrzydłem i dośrodkowaniu w pole karne, napastnik z Jaktorowa uderzał zbyt lekko, by zaskoczyć Cygana. Piaseczno odpowiedziało natychmiastowym atakiem, zakończonym strzałem Mariusza Araka. W tej sytuacji górą był jednak golkiper Tura.

Kilka kolejnych minut należało do przyjezdnych, którzy w krótkim czasie wykorzystali moment rozprężenia naszej obrony i objęli prowadzenie 2-1. Co prawda w 19. minucie „Megan” obronił strzał z najbliższej odległości, ale w 23., a potem w 25. minucie goście bezlitośnie wykorzystali błędy naszej defensywy. Na uwagę zasługuje zwłaszcza pierwszy gol, strzelony przez Mikulskiego. Obrońca Tura popisał się wspaniałym rajdem przez pół boiska, minął 3 naszych zawodników i uderzył przy prawym słupku. Druga bramka dla gości padła po kontrze prawym skrzydłem i strzale Sielskiego z najbliższej odległości.



Piaseczno nie załamało się i jeszcze przed końcem pierwszej połowy strzeliło 2 gole. Autorem obu trafień był Piotrek Senator. W 29. minucie skierował do siatki piłkę, strąconą przez Jasienieckiego, a w 37. minucie popisał się znakomicie wykonanym rzutem wolnym. Do siatki mógł jeszcze trafić Milewski, lecz jego główka trafiła w poprzeczkę.



Druga połowa była już grą do jednej bramki. Już w 46. minucie Mariusz Milewski dostał znakomitą piłkę w pole karne, zmylił zwodem obrońcę gości i uderzył w lewy róg bramki, zdobywając drugiego gola w tym meczu. Chwilę później Piaseczno mogło, w ciągu 60 sekund, dwa razy trafić do siatki. Najpierw bramkarz Tura obronił główkę Stefanowskiego, a następnie Arak dokładnie dogrywał do Wysockiego, lecz nasz obrońca uderzył niecelnie.

W 58. minucie goście przeprowadzili jedyną groźną akcję w drugiej połowie. Któryś z pomocników Tura popisał się rajdem między naszymi obrońcami, jednak Cygan w porę wyszedł z bramki i zdołał wybić piłkę.

Między 64. a 68. minutą dwa razy bliski ustrzelenia hat-tricka był Senator. W pierwszej akcji jego strzał trafił w poprzeczkę, a w drugiej uderzenie z wolnego przeszło obok bramki. Po chwili było jednak 5-2 dla KS-u, a bramkę głową – po znakomitym dograniu Milewskiego z rzutu rożnego – zdobył Patryk Kościanek.



W 74. minucie bardzo aktywny w drugiej połowie Arak strzelił z bliska wprost w bramkarza. Mariusz poprawił się cztery minuty później, strzelając pięknego gola w lewy górny róg bramki. Asystę przy tym trafieniu zaliczył „Kościan”.



Piaseczno nie zwalniało tempa i w końcówce strzeliło siódmego gola. Na listę strzelców wpisał się Wojtek Cygan, wykorzystując rzut karny, podyktowany za faul na Araku.



Gdyby naszym dopisywało szczęście, mogliśmy mieć nawet dwucyfrowy wynik. Groźne strzały oddawali: Francuz (jego główkę zdołał obronić golkiper Tura), Wysocki (uderzał minimalnie nad bramką) i Wieczorek (strzał niecelny). Wyjątkowo zabawnie wyglądała jednak akcja z 86. minuty, kiedy to Kościanek i Glanowski próbowali jednocześnie uderzać piłkę z przewrotki, wzajemnie sobie przeszkadzając.


14 maja 2008
KS Piaseczno 7 – 2 Tur Jaktorów
Bramki: 15', 46' Milewski; 29', 37' Senator; 70' Kościanek; 78' Arak; 83' Cygan (k) – 23' Mikulski; 25' Sielski
Skład: Cygan, Komosa, Wysocki, Stefanowski, Żurkiewicz (46' Krupa), Jasieniecki (66' Wieczorek), Milewski (75' Francuz), Kuklewski (69' Glanowski), Arak, Kościanek, Senator


Na meczu z wyjątkowo nieciekawym (piłkarsko i kibicowsko) rywalem pojawiliśmy się w 20-osobowej grupie z jedną flagą. Cały mecz bez dopingu.



Relacja z meczu Świt Warszawa - KS II Piaseczno

Dodane 10 maja 2008 o18:16:48 w kategorii ' Relacje ',

Walcząca o V ligę drużyna KS II Piaseczno zremisowała na wyjeździe z warszawskim Świtem 1-1. Goście kończyli mecz w 9 (dwie czerwone kartki) i bez trenera (odesłany na trybuny za krytykowanie decyzji sędziego). Spotkanie miało jednego bohatera. Jak przystało na nazwę osiedla, zawodnikom musiał przeszkadzać pewien jeleń. Traf chciał, że był on arbitrem tego meczu. Pan w czerni doprowadzał do rozpaczy piłkarzy obu drużyn, podejmując czasami naprawdę kuriozalne decyzje...

Od początku meczu to nasz zespół był stroną przeważającą. KS II częściej utrzymywał się przy piłce i konstruował akcje ofensywne. Gospodarze grali głównie z kontry. Jedna z nich mogła już w 13. minucie zakończyć się bramką, jednak będący na dziesiątym metrze napastnik Świtu uderzył nad poprzeczką. Piaseczno odpowiedziało strzałem Maślanki z rzutu wolnego, również niecelnym.



W 26. minucie jeden z zawodników Świtu ujrzał czerwoną kartkę, po ostrym faulu na Przemku Kuklewskim. Krytykujący tę decyzję szkoleniowiec gospodarzy został odesłany na trybyny. Grający z przewagą jednego zawodnika KS II miał w pierwszej połowie jeszcze 3 dobre okazje do zdobycia bramki. W 28. minucie Maślanka, po rzucie wolnym Płatka, główkował obok bramki, kilka minut później uderzenie Francuza z 17 metrów obronił bramkarz Świtu, a w samej końcówce golkiper gospodarzy wyprzedził Francuza, próbującego przejąć dośrodkowanie Glanowskiego.

Po zmianie stron Piaseczno nadal było częściej przy piłce, jednak gracze Świtu umiejętnie się bronili. W 65. minucie, po dośrodkowaniu Krupy z prawego skrzydła, Glanowski trafił do siatki, lecz sędzia nie uznał gola, dopatrując się spalonego. Chwilę później gospodarze przeprowadzili szybką kontrę, zakończoną wywalczeniem rzutu rożnego. Któryś z napastników Świtu przepuścił płaskie dośrodkowanie w pole karne, a wbiegający zawodnik mocnym strzałem pokonał Mikołaja Wielgusa.

W 70. minucie do wyrównania mógł doprowadzić Maślanka, lecz jego wolny przeszedł nad poprzeczką. Co nie udało się "Maślakowi", powiodło się Kuklewskiemu. Sędzia podyktował rzut wolny z lewej strony boiska, a piłka po fantastycznym strzale "Kozy" wpadła przy długim słupku.



Kilka minut przed końcem meczu zwycięstwo naszej drużynie mógł zapewnić Jacek Sikorski. Po dośrodkowaniu Glanowskiego w pole karne, młody napastnik KS-u główkował pod poprzeczkę, jednak bramkarz Świtu zdołał obronić ten strzał. W samej końcówce któryś z zawodników gospodarzy został wyrzucony z boiska za dyskusje z arbitrem, lecz Piaseczno miało już za mało czasu, by przechylić szalę zwycięstwa na naszą korzyć.


10 maja 2008
Świt Warszawa 1 - 1 KS II Piaseczno
Bramka: 79' Kuklewski
Skład: Wielgus, Kuklewski, Żurkiewicz (79' Marciniak), Naklicki, Rybarczyk (68' Krupnik), Maślanka, Płatek (57' Kasztankiewicz), Glanowski, Samoraj (72' Sikorski), Francuz, Krupa



Mecz z Turem przełożony

Dodane 09 maja 2008 o20:58:19 w kategorii ' Ogólne ',

Planowany na 10 maja mecz KS Piaseczno - Tur Jaktorów został przełożony. Spotkanie rozegrane zostanie w najbliższą środę (14 maja) o godzinie 17.30.



Relacja z meczu KS Piaseczno - Radomiak Radom (Puchar Polski)

Dodane 07 maja 2008 o23:19:46 w kategorii ' Relacje ',

Na ćwierćfinale zakończył się udział Piaseczna w Pucharze Polski. KS, który wcześniej wyeliminował między innymi Pogoń Grodzisk i Świt Nowy Dwór Mazowiecki, tym razem musiał uznać wyższość trzecioligowego Radomiaka Radom. Mecz rozstrzygnęły dopiero rzuty karne, w których więcej zimnej krwi zachowali goście.

W tym chyba najważniejszym meczu rundy wiosennej zabrakło Bartosza Kobzy, pauzującego za czerwoną kartkę sprzed kilku dni (wyjazdowe spotkanie z Pilicą). Nieoczekiwanie na placu gry pojawił się, po raz pierwszy w tym sezonie (i chyba po raz pierwszy w ogóle), Mariusz Arak.



Spotkanie zaczęło się dla nas fatalnie. Już w 3. minucie pomocnik Radomiaka przeprowadził szybką akcję prawym skrzydłem, podał na środek pola karnego, a niepilnowany napastnik gości z bliska pokonał „Megana”.



W 12. minucie przyjezdni mogli strzelić drugiego gola – któryś z pomocników przedryblował naszą obronę, wpadł z piłką w pole karne i dokładnie dośrodkował, lecz główka napastnika gości przeszła nad poprzeczką.



W 24. minucie doskonałą okazję do wyrównania miał Mariusz Arak, który próbował przelobować wychodzącego golkipera z Radomia. Niestety, piłka o kilkanaście centymetrów minęła lewy słupek bramki. Chwilę później mocny wolej Jasienieckiego również przeszedł obok bramki.



W 30. minucie kolejną groźną akcję przeprowadzili zawodnicy Radomiaka. Napastnik gości znalazł się w sytuacji sam na sam z „Meganem”, nasz golkiper wyszedł z bramki, wypychając nieco rywala na bok pola karnego, skąd nie mógł on już oddać strzału. Zdołał jednak dośrodkować, jednak któryś z jego partnerów oddał niecelny strzał.

Tuż po tej akcji Michał Jasieniecki ponownie miał okazję do strzelenia gola, jednak i tym razem zabrakło precyzji. Po dośrodkowaniu Milewskiego z rzutu wolnego, „Jasiek” główkował nad poprzeczką.

10 minut przed końcem pierwszej połowy gościom udało się strzelić drugiego gola. Sędzia dopatrzył się faulu Wysockiego w polu karnym, a Cezary Czpak pewnie wykonał „jedenastkę”.



Chwilę później znakomite podanie z głębi pola trafiło do Przemka Kuklewskiego, jednak ten niepotrzebnie się zwolnił akcję. Atak KS-u zakończył się co prawda oddaniem strzału, lecz uderzenie Mariusza Araka przeszło nad bramką.

Gdy wydawało się, że pierwsza połowa skończy się dwubramkowym prowadzeniem gości, na zaskakujący strzał z dystansu zdecydował się Milewski. Piłka po uderzeniu z ok. 30 metrów wpadła do siatki tuż przy lewym słupku.



Po zmianie stron KS szybko ruszył do ataku, czego efektem była bramka z 50. minuty. W roli głównej ponownie wystąpił „Miles”, który znakomicie dośrodkował z wolnego do Patryka Kościanka, a pomocnik Piaseczna pokonał bramkarza Radomiaka główką przy lewym słupku.




Pięć minut później doskonałą okazję mieli goście. Po szybkiej kontrze najpierw interweniował Cygan, a po chwili znajdujący się na czystej pozycji napastnik Radomiaka trafił w któregoś z naszych obrońców.

Kolejne minuty należały do KS-u. W odstępie kilkunastu minut nasz zespół miał trzy dobre sytuacje do objęcia prowadzenia. W 60. minucie mocny strzał Żurkiewicza przeleciał kilka centymetrów nad poprzeczką, trzy minuty później uderzenie Kopczyńskiego także przeszło nad bramką, a w 78. minucie Senator, po znakomitym odbiorze piłki, strzelił zbyt lekko, by mogło to zaskoczyć bramkarza. Radomiak odpowiedział groźną kontrą, jednak „Megan” nie miał problemów z obroną strzału z kilkunastu metrów.



Tuż przed końcem regulaminowego czasu gry wyśmienitą okazję miał Senator, któremu „Kościan” dograł z centymetrową dokładnością. Niestety i tym razem górą był golkiper Radomiaka. Po 90 minutach był więc remis 2-2.

Pierwsza połowa dogrywki upłynęła pod dyktando gości, którzy w kilka minut przeprowadzili dwie znakomite akcje. Pierwsza z nich została powstrzymana dopiero interwencją Żurkiewicza, zaś w 96. minucie uderzenie któregoś z piłkarzy Radomiaka trafiło w poprzeczkę. Zmęczeni zawodnicy KS-u odpowiedzieli dwoma niecelnymi uderzeniami Maślanki.

Druga połowa dogrywki była już znacznie gorsza od pierwszej. Widać było, że piłkarze obu drużyn nie chcieli ryzykować, by nie nadziać się na kontrę. O wyniku meczu miały więc zadecydować rzuty karne.

W nich lepsi okazali się gracze Radomiaka, którzy wykorzystali wszystkie cztery „jedenastki”. W drużynie KS-u jedynie Maślanka i Kopczyński pokonali golkipera gości. Szczęścia zabrakło Wieczorkowi, który uderzał jako pierwszy w naszej drużynie (jego strzał przeszedł obok lewego słupka), a także Wysocki (czwarty w kolejności), który trafił w słupek.



Mimo porażki, nasi zawodnicy zaprezentowali się naprawdę bardzo korzystnie. Znakomicie w obronie grali Żurkiewicz z Wysockim, dawną formę przypomniał sobie Kościanek, świetnie spisywał się Milewski, a występujący w napadzie nie czuł żadnych kompleksów przed znanym rywalem. Szkoda tylko, że nie udało się wygrać, gdyż półfinałowy rywal, Hutnik Warszawa, byłby jak najbardziej w naszym zasięgu...


7 maja 2008
KS Piaseczno 2 – 2 Radomiak Radom (k. 2 – 4)
Bramki: 45' Milewski, 50' Kościanek – 3' Janik, 35' Czpak (k)
Skład: Cygan, Komosa (46' Kopczyński), Stefanowski, Wysocki, Żurkiewicz, Jasieniecki (70' Wieczorek), Milewski (67' Maślanka), Kuklewski, Kościanek, Senator, Arak (101' Krupa)


Mecz z atrakcyjnym kibicowsko rywalem, a także fakt, że był to już ćwierćfinał Pucharu Polski, przyciągnęły na trybuny sporą liczbę widzów, w tym dość liczną naszą ekipę (ponad 70 osób, z czego w młynie stanęło ok. 40). Wywiesiliśmy 3 flagi i od czasu do czasu dopingowaliśmy. Przez większą część meczu skupiliśmy się jednak na oglądaniu naprawdę dobrego widowiska.
Kibiców gości na oko coś koło 50. Bez flag. Krzyknęli coś ze 2-3 razy, jednak jako takiego dopingu nie prowadzili.
Przed, w trakcie i po meczu – spokój.



Remis KS-u II, porażka pierwszego zespołu

Dodane 05 maja 2008 o00:32:45 w kategorii ' Relacje ',

Ze zmiennym szczęściem rywalizowały dziś nasze drużyny. KS II, po porażkach z Nadarzynem i Żyrardowianką, tym razem zremisował 2-2 z mocną Skrą Obory, zaś pierwszy zespół doznał porażki z Pilicą Białobrzegi.

Jako pierwsi swój mecz rozgrywali zawodnicy z Ligi Okręgowej. Walczący o utrzymanie się w tej klasie rozgrywek KS II zaczął spotkanie bardzo pechowo – już w 2. minucie sędzia podyktował rzut karny dla gości (faul Glanowskiego), zamieniony na bramkę przez Urbańskiego. Kilka chwil później do wyrównania doprowadził Wieczorek, pewnie wykorzystując jedenastkę, podyktowaną za faul na Araku.



Jeszcze przed przerwą Kasztankiewicz nie wykorzystał stuprocentowej okazji do strzelenia gola – nasz napastnik znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Skry, lecz zamiast uderzać przy słupku, niepotrzebnie próbował lobować.

W 62. minucie Skra ponownie wyszła na prowadzenie – po dośrodkowaniu z prawego skrzydła, zamykający akcję napastnik gości celną główką pokonał Mikołaja Wielgusa. Wyrównującą bramkę strzelił Samoraj, wykorzystując dokładne dośrodkowanie Krupy z prawego skrzydła.

W samej końcówce punkt dla KS-u II uratował Wielgus, kapitalnie odbijając nogą strzał któregoś z napastników z Obór.




4 maja 2008
KS II Piaseczno 2 – 2 Skra Obory
Bramki: 6' Wieczorek (k), 70' Samoraj
Skład: Wielgus, Grochocki, Naklicki, Krupa, Rybarczyk, Wieczorek (46' Maślanka), Płatek, Samoraj (88' Krupnik), Arak, Glanowski, Kasztankiewicz (46' Żurkiewicz)

******************************************************

Wyjazdowy mecz pierwszego zespołu rozpoczął się 20 minut później, niż planowano, ze względu na burzę, jaka szalała nad Białobrzegami (rzęsisty deszcz, grad, pioruny). Z grą na grząskim boisku lepiej poradzili sobie gospodarze, którzy wygrali 2-0, choć trzeba przyznać, że przez sporą część spotkania to Piaseczno wydawało się lepszą drużyną.

W pierwszej połowie żadna z drużyn, mimo kilku okazji, nie zdobyła bramki. W 10. minucie pierwszą groźną okazję mieli zawodnicy z Białobrzegów – Kacprzak popisał się znakomitym prostopadłym podaniem z głębi pola, jednak „Megan” ubiegł napastnika Pilicy i wybił mu piłkę spod nóg.



10 minut później to Piaseczno mogło objąć prowadzenie – po rajdzie lewym skrzydłem, Patryk Kościanek dośrodkował w pole karne, lecz żaden z naszych graczy nie przejął tego podania. W samej końcówce oba zespoły przeprowadziły akcje, które mogły skończyć się golem. Najpierw, w 40. minucie, napastnik Pilicy nie potrafił wykorzystać rewelacyjnego podania, a tuż przed gwizdkiem bramkarz gospodarzy zdołał odbić zaskakujący strzał Milewskiego.



Kilka minut po zmianie stron, Pilica przeprowadziła składną akcję lewym skrzydłem, zakończoną dośrodkowaniem i celnym uderzeniem Karolewskiego. KS odpowiedział akcjami Piotra Senatora, jednak w obu przypadkach strzały naszego napastnika były zbyt lekkie, by golkiper z Białobrzegów miał z nimi problemy.



Ostatnie kilkanaście minut musieliśmy grać w 10, po czerwonej kartce dla Bartosza Kobzy. Gospodarze potrafili to wykorzystać, w czym wydatnie pomógł im sędzia liniowy, nie zauważając spalonego. W tej sytuacji osamotniony „Megan” nie był w stanie zatrzymać w pojedynkę aż pięciu (!) zawodników Pilicy, którzy znaleźli się w polu karnym. Karolewski przerzucił piłkę nad naszym bramkarzem, a Mariusz Kotański głową trafił do siatki.


4 maja 2008
Pilica Białobrzegi 2 – 0 KS Piaseczno
Bramki: 51' Karolewski, 89' Kotański
Skład: Cygan, Komosa, Stefanowski, Jasieniecki, Żurkiewicz (46' Senator), Wieczorek, Klarowicz (63' Kobza), Kościanek, Milewski, Korc, Kopczyński

Na kolejny dość daleki wyjazd wybraliśmy się w 18-osobowym składzie, tym razem bez flag. Doping sporadyczny. Na meczu dochodzi do małej „sprzeczki” z miejscowymi („miastem”, nie kibicami), jednak pod koniec spotkania główny prowodyr przychodzi do nas i przeprasza za swoje zachowanie.
Gospodarze wystawiają mniej więcej 20-osobowy, młodzieżowy młyn (także bez flag i ze sporadycznym dopingiem).



Jogger.PL (c) 2006
  • RSS feed,
  • Wszystkie prawa zastrzeżone.